Wielki Stach (Big Stan)


Jak zrobić udaną komedię? Wysłać chłystka do twardego więzienia i wymyślić 300 żartów na temat gwałtów. Problemem jest tylko, by nie przesadzić z obrzydliwością, a potem leci z górki.

Stach jest oszustem sprzedającym domki letniskowe. Wpada do niego policja i dostaje wyrok. Ponieważ wie, co robią w więzieniach z takim mięskiem jak on, przekupuje sędziego i zdobywa pół roku na uporządkowanie spraw, zanim trafi na 3 lata za kratki. Przypadkowo poznaje mistrza kung-fu, który nauczy go jak przetrwać w piekle...

Wielki Stach to komedia zrealizowana poprawnie. Gagi śmieszą, mimo że dotyczą głównie koloru skóry, homoseksualizmu i gwałtów. Jednak są na tyle świeże i delikatnie poprowadzone, że da się to oglądać. Może ja po prostu lubię filmy o więzieniach, ale śmiałem się na tym filmie głośno i często.

Aktorsko jest dobrze. Oprócz całej armii pakersonów już w więzieniu (większość chłopców ma gabaryty 2 szaf), mamy trójkę świetnych aktorów - których znamy i kochamy. Oprócz Roba Schneidera mamy tutaj również naszą ulubioną doktor z Housa, czyli Jennifer Morrison, oraz samobójczego onaniste, któremu sławę przyniosła upokarzająca śmierć (nikt nie liczy mu filmów, ważne jak zakończył żywot) Davida Carradine'a! (oboje na zdjęciach poniżej, Rob Schneider na okładce.)


Wracając jeszcze do aktorstwa. Jest ono przednie, i wszyscy dali sobie radę.

Muzyka to połączenie podkładów z filmów KungFu z mexykańskimi rytmami. W filmie zdarzą się i sceny tańca i radosne muzyczne przerywniki.

Praca kamery jest początkowo jakaś taka amatorska, aby później pokazać, że filmu nie robi pierwszy lepszy człowiek. Najazdy są ostre, dobrze sobie radzą w palącym słońcu.

*Pierwotnie żonę Stana, Mindy, miała zagrać Melanie Lynskey, jednak w końcu została zastąpiona przez Jennifer Morrison 


*Film zaczęto kręcić w Los Angeles a zakończono go w Stockton (Kalifornia, USA).


*Wielki Stach" to ostatni film w karierze aktora  Henry'ego Gibsona




 Osobiście uważam ten film za kawałek sympatycznej komedii, gdzie ludzie się zmieniają. Są sceny pod prysznicem, są wibratory. Dla mnie bomba. Dowcip delikatny, a Jennifer Morrison nie dość że piękna, to jeszcze widać jej majtki i cycki. Polecam się szybko zapoznać. 

Trailer, a po nim pierwsza część filmu na YT. Klikajcie, a znajdziecie cały film. Pokój wam!




Film część 1:





Reszta na YT.

1 komentarze:

Von V pisze...

obejrzałam, mi średnio przypadło do gustu. ani razu się nie zaśmiałam. Carradine za bardzo pobrzmiewał echem kill billa, i wiem, że było to celowe, ale odebrałam to za zbezczeszczenie dzieła Tarantino.

Co do dr Cameron, ciekawie było zobaczyć ją w roli bezmózga. I to na tyle.